Wyżywienie

Autor - Lut 9, 2013 w Podróże, Turystyka | 0 comments

jedzenieJako się rzekło, turystyka przyrodnicza nie jest żadną formą survivalu, więc nie ma ryzyka, że ktokolwiek będzie chodził głodny. Zwykle organizatorzy w cenie wyprawy zawierają również koszt śniadań i obiadokolacji, a każdy we własnym zakresie może kupić sobie w sklepie jakiś prowiant na drogę, żeby „dotrwać do kolacji”.

To, jakie posiłki zapewnia organizator, jest kwestią dość dowolną. Normą jednak jest takie zaplanowanie wyżywienia, aby nie pominąć w nim jakichś regionalnych akcentów. Wielokrotnie powtarzałem, że turystyka przyrodnicza, nawet wyprawy do miejsc niezmienionych przez człowieka, nie są jakąś patologiczną formą ucieczki od cywilizacji, a raczej sposobem na poznawanie podstaw tej cywilizacji jako pewnego zjawiska, które pojawiło się w przyrodzie. A skoro pojawiło się w przyrodzie, to i z niej wiele czerpie. Sztandarowym przykładem jest oczywiście pożywienie, w różnej zresztą postaci. Dlatego też nierzadko, jako forma urozmaicenia i wzbogacenia wycieczki przyrodniczej, pojawia się wyżywienie zapewniane przez jakieś lokalne bary czy gospody, albo posiłki wprawdzie rodem z hotelowej kuchni, ale raczej z segmentu tradycyjnych dań lokalnych. Zawsze to zupełnie inaczej wygląda, niż wyprawa przyrodnicza na Madagaskar, której uczestnicy żyją chlebem z serem i ziemniakami z kotletem. Oczywiście to pewna przesada, natomiast właśnie o to chodzi: o urozmaicenie.

W pewnych przypadkach organizatorzy decydują się na wyłączenie posiłków z ceny całkowitej wyprawy. To głównie krok wykonywany przy organizacji dużych i kosztownych wypraw. I tak nie odbywają się one w dziczy, a noclegi zaplanowane są gdzieś w pensjonatach albo motelach, więc nie ma żadnego problemu z zaopatrzeniem w żywność, i jedynie, żeby nie ustalać na sztywno wysokich cen poprzez wliczenie zbiorowego wyżywienia, pozostawia się decyzji turystów, gdzie i jak będą się stołowali, przy czym organizatorzy wypraw robią tak jedynie wtedy, kiedy jest duże prawdopodobieństwo, że opłacenie wyżywienia z kosztów wyprawy nie będzie się w żaden sposób kalkulowało.

W czasie wypraw w niezmienione przez człowieka miejsca nikt nie rzuca się na kawior i marcepany, bo to nieco pogwałciłoby ideę turystyki przyrodniczej, ale też nikomu nie doskwiera głód, co zresztą byłoby głupim pomysłem w świetle konieczności przejścia tych kilkunastu kilometrów zaplanowanych na dany dzień.

Tagi: , , ,

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *